środa, 28 kwietnia 2010

Kirgiskie deja vu

Pięć lat temu, rosyjscy anarcho-syndykaliści przeprowadzili analizę „buntu nędzarzy” w Kirgistanie. Przewidywali wtedy, że nowy system władzy klanowo-burżuazyjnej nie będzie w stanie rozwiązać problemów społecznych kraju. Diagnoza niestety okazała się słuszna. Obecnie, wydaje się, że mamy do czynienia z powtórką tamtych wydarzeń. Niektórzy protagoniści przewrotu są tymi samymi ludźmi, z jedną różnicą. Główny bohater wydarzeń "rewolty nędzarzy" sprzed pięciu lat, Kurmanbek Bakijew, podzielił los swojego obalonego poprzednika, Askara Akajewa.

Jak można się było spodziewać, rząd Bakijewa nie zmienił sytuacji w kraju na lepsze. Wręcz przeciwnie - nastąpiło pogorszenie. W 2008 r., wraz ze światowym kryzysem, sytuacja w Kirgistanie stała się nie do wytrzymania. Jak zauważyli w listopadzie 2009 r. dziennikarze kirgiskiego serwisu internetowego Kyrgyznews: „Inflacja przekroczyła wszelkie prognozy. Suma udzielanych kredytów znacznie spadła, spadły również znacząco inwestycje i przelewy bankowe. Przed kryzysem, przelewy bankowe od emigrantów stanowiły prawie połowę PKB Kirgizji. Wraz z gwałtownym spadkiem dochodów, dosłownie każdy mieszkaniec kraju odczuł konsekwencje kryzysu. Możliwości pracy w Rosji się skurczyły, a rynek pracy w kraju nie dawał żadnych nadziei. Bezrobocie osiągnęło ogromne rozmiary. Masy bezrobotnych spotykają się codziennie na targach, w nadziei że pojawi się samochód klienta, który zaoferuje im pracę. Większość ludzi jest gotowa na każdą pracę: prace budowlane, sprzątanie, rozładowywanie ciężarówek, itd. Większość, to mieszkańcy wsi, którzy są w najgorszej sytuacji.” Ponad połowa ludności żyje poniżej oficjalnego poziomu biedy.

piątek, 9 kwietnia 2010

Wolne Kobiety (Mujeres Libres)

Mujeres Libres (Wolne Kobiety), była to grupa kobiet-anarchistek, które zorganizowały się i walczyły jednocześnie o wyzwolenie kobiet i w obronie rewolucji w czasie hiszpańskiej wojny domowej 1936-39. Praca jaką wówczas wykonały jest niezwykle inspirująca. Ich przykład pokazuje, że walka przeciwko uciskowi kobiet i przeciwko kapitalizmowi może zostać połączona w jeden bój o wolność.

Jako anarchistki odrzucały jakiekolwiek przejawy odsuwania kobiet na drugorzędne pozycje w ramach ruchu wolnościowego. W latach 30. feminizm miał węższe znaczenie niż obecnie, więc był odrzucany przez nie jako teoria, która walczyła o „równość kobiet w ramach obecnego systemu przywilejów”. Przekonywały wówczas: „nie jesteśmy i nie byłyśmy feministkami. Nie walczyłyśmy przeciwko mężczyznom. Nie dążyłyśmy do zmiany męskiej dominacji na kobiecą. Wspólna praca i walka są rzeczami niezbędnymi. W przeciwnym wypadku rewolucja społeczna będzie niemożliwa. Jednakże potrzebujemy własnej organizacji, aby walczyć we własnym imieniu”.

środa, 7 kwietnia 2010

Movimiento Libertario Cubano: Kubańscy anarchiści


W połowie lipca 2008 iberyjski alternatywny portal informacyjny A Las Barricadas (www.alasbarricadas.org) wysłał pytania kubańskim anarchistom. Oto przygotowany na ich podstawie wywiad.


Rozmawiamy z przedstawicielem Kubańskiego Ruchu Wolnościowego (Movimiento Libertario Cubano, MLC), organizacji złożonej z anarchistów działających na uchodźstwie w różnych częściach świata. W czasach widocznych zmian i przemian pokazywanych przez amerykańskie oraz europejskie media warto byłoby wiedzieć z pierwszej reki co dzieje się na wyspie. Odejście Fidela Castro spowodowało różne spekulacje na temat przyszłości komunistycznego reżimu pod rządami Raúla Castro. Oto wywiad:

Rozpocznijmy od krótkiej informacji o historii skierowanej do naszych czytelników. Czy mógłbyś krótko opowiedzieć o korzeniach ruchu anarchistycznego na Kubie?

Witam! Jeśli ktoś chce poznać historię naszego ruchu powinien sięgnąć do pracy naszego towarzysza Franka Herrnandeza - "Kubański anarchizm" opublikowanej w różnych językach. W skrócie - historia ruchu jest podobna do historii anarchistów w całej Ameryce Łacińskiej z tą różnicą, że nasi ludzie byli zaangażowani w stosunkowo późno rozpoczętą walkę o niepodległość Kuby. W pierwszych kubańskich związkach zawodowych działało wielu anarchistów, którzy byli ich animatorami. Te wpływy trwały w niektórych sektorach produkcji aż do późnych lat 50-tych, czyli czasów otwartej konfrontacji z dyktaturą Batisty.

Bezpośredni udział w walce brali związkowcy, członkowie Kubańskiego Zrzeszenia Wolnościowego (Asociación Libertaria Cubana) a także, w mniejszym stopniu, nasi towarzysze z Ruchu 26 Lipca (Movimiento 26 de Julio). Warto zauważyć, że w latach 50 kubański ruch anarchistyczny był jednym z najaktywniejszych w Ameryce Południowej. Brał udział w wielu wspólnych działaniach takich jak Konferencja Anarchistyczna, która odbyła się w kwietniu 1957 roku w Montevideo i na której zdecydowanie poparto walkę kubańskiego ludu z dyktaturą Batisty.

niedziela, 28 marca 2010

Absurdalność kapitalizmu

Na portalu Centrum Informacji Anarchistycznej pojawił się ciekawy tekst dotyczący faktu wykorzystywania tłumaczy do tworzenia narzędzi, które będą pozbawiać ich samych pracy. W dodatku są zmuszani do wnoszenia opłat za dostęp do tego narzędzia. Czyli można powiedzieć, że płacą za własne przyszłe bezrobocie.

Łatwo można sobie wyobrazić, że dzięki tworzonym przez nich dzisiaj “pamięciom tłumaczeń”, jutro do pracy tłumaczeniowej zamiast 10 pracowników, wystarczy jeden redaktor, który tylko obrobi wstępne tłumaczenie maszynowe.

Jako żywo przypomina to problemy rzemieślników, którzy zbuntowali się na początku XIX wieku przeciwko maszynom odbierającym im pozycję zawodową i zarobek. Następnie ten sam problem dotknął twórców maszyn – robotników – którzy w związku z rozwojem techniki, wytwarzali maszyny w dłuższej perspektywie pozbawiające ich pracy.

sobota, 27 marca 2010

Lionbridge próbuje zmusić tłumaczy do płacenia za owoce ich pracy

Niezadowoleni tłumacze z całego świata wciąż zgłaszają się do Związku Syndykalistów Polski z informacjami na temat swojej pracy dla Lionbridge. Jedna z tych informacji jest być może warta przytoczenia.

Od czerwca, Lionbridge zamierza zmuszać tłumaczy do opłat za korzystanie z narzędzia wspomagającego tłumaczenie, o nazwie Logoport, które jest wymagane w projektach tłumaczeniowych zlecanych przez tą firmę.
Tłumacze często korzystają z narzędzi wspomagających tłumaczenie (tzw. narzędzi CAT), które tworzą pamięci tłumaczeń, w których zapisane są dotychczas przetłumaczone zdania. To usprawnienie bardzo przyspiesza pracę tłumaczy. Teoretycznie, tłumacz może budować własną bazę pamięci tłumaczeń, by osiągać dzięki temu korzyści. Jednak coraz więcej firm wymaga, by tłumacze oddawali swoje pamięci tłumaczeń wraz z projektami nad którymi pracują dla tych firm.

piątek, 26 marca 2010

YURA: Władza Szefów i Władza Pracowników. Taktyki i Możliwości.

Poniższy tekst został napisany przez słowacką sekcję MSP (IWA), Priama Akcia.

26 lutego 2010

W połowie stycznia media informowały, że niezadowolony pracownik firmy Yura Corporation Slovakia Ltd. w Hnúšcie uderzył szefa w reakcji na zamykanie pracowników spółki aby pracowali w godzinach nadliczbowych. Istnieją różne opinie na temat tego wydarzenia. Z jednej strony pracownicy są zachwyceni, że ktoś wreszcie wyraził swoje niezadowolenie z okropnych warunków pracy. Z drugiej strony, istnieją obawy, że spółka po prostu spakuje się i przeniesie w "bardziej opłacalne" miejsce.

Fabryki Yury w Lednickckiej Rovnie, Hlohovcu, Rimavskiej Sobocie i Hnúšcie obecnie zatrudniają około 3 700 pracowników. Większość pracowników w Rimavskiej Sobocie i Hnúšcie mają podstawowe wykształcenie i pochodzą z rodzin słabszych społecznie, dojeżdżających do pracy z sąsiednich wsi i miasteczek.Stopa bezrobocia w tym regionie osiągnęła prawie 30%, a więc pracodawcy (nie tylko w Yurze) mogą praktycznie traktować pracowników jak im się podoba.

PODSTAWOWE PROBLEMY W YURZE

Przymusowe nadgodziny. Praca w godzinach nadliczbowych w Yurze jest obowiązkowa. Na przykład, jeśli chcesz się zatrudnić w Rimavskiej Sobocie, nie możesz uniknąć pytania, czy chcesz przepracować duże ilości 12-godzinnych dni roboczych. Jeśli odmówisz, szansa zatrudnienia spada do zera. Wielu pracowników potwierdziło, że pracuje więcej godzin nadliczbowych niż jest dozwolone na mocy Kodeksu Pracy. Problemy wynikają także z odpoczynku po 12-godzinnych zmianach i płatności za nadgodziny.

niedziela, 21 marca 2010

Własność pracownicza i radykalna demokracja – czyli czego lewica mogła nauczyć się z lekcji feminizmu i upadku państwa

Tekst ten niektórym może wydać się mało odkrywczy – przyznaję jest raczej powtórzeniem ogólnie znanych prawd, jednak chciałbym nieco uporządkować dwie kwestie zaznaczone w tytule, a że czasy mamy dla radykalnej lewicy ciężkie i powtarzanie oczywistości raczej nie zaszkodzi.

Obiegowa teza głosi, że lewica znalazła się w kryzysie po tym jak upadł Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, jego degeneracja i rozpad bowiem miały rzekomo na zawsze skompromitować lewicowe ideały. Zwolennicy tej tezy zdają się głosić co następuje, antykapitalizm musi skończyć się stalinizmem, stalinizm breżniewszczyzną, a breżniewszczyzna kontrrewolucją pod sztandarami demokracji w stylu Jelcyna i Wałęsy. Tymczasem kryzys lewicy zachodnioeuropejskiej, demontaż państwa socjalnego w krajach OECD i upadek ZSRR były efektami jednego procesu, czyli odejścia od kompromisu klasowego i powrotu do starej idei państwa jako opiekuna bogatych. Ci którzy uważają, że lewica europejska popadła w marazm po śmierci moskiewskiego patrona mylą przyczyny ze skutkami. Idee lewicy europejskiej (czy raczej jej głównego nurtu) stały się anachroniczne ponieważ powstały w warunkach, które przeszły do historii wraz z objęciem rządów przez Reagana, Thatcher, Gorbaczowa, czy Deng Xiaopinga, a więc twórców współczesnego państwa jako pięści i pałki biznesu. Lewica propaństwowa faktycznie znalazła się w ciężkiej sytuacji.

sobota, 20 marca 2010

Artyści jako użyteczni idioci gentryfikatorów

Powiązania pomiędzy osiedlaniem się artystów w zdegradowanych obszarach miejskich i późniejszą gentryfikacją tych obszarów są dość dobrze znane. Gdy obszar staje się "atrakcyjny" dla konsumentów produktów kulturowych, a mieszkanie na tym obszarze staje się "cool", czynsze idą w górę.

W końcu, również większość niekomercyjnych i niezamożnych artystów zostanie zmuszona do opuszczenia tych obszarów. Niektórzy artyści uważają, że są po tej samej stronie ekonomicznej barykady co „zwykli ludzie”. Sami nie są bogaci i gardzą juppiszonami i burżuazją. Znają mechanizmy gentryfikacji i są im przeciwni. Jednak ciężko im uznać rolę, którą sami odgrywają w procesie gentryfikacji.

Sztuka i przedsięwzięcia kulturalne mogą być darmowe i „ludowe” gdy odbywają się na ulicy. Są jednak produktem komercyjnym. Artystyczna rozrywka jest rodzajem biznesu, a miejsca powiązane ze "sceną artystyczną" zyskują na kapitale kulturowym, tak jak właściciele budynków. Nawet darmowa sztuka na ulicy może zwiększać "wartość" dzielnicy, przynosząc korzyść posiadaczom nieruchomości i kapitału.

niedziela, 14 marca 2010

Wdrażanie Procesu Bolońskiego w Polsce

15 czerwca 2009, Ministerstwo Edukacji skierowało do uzgodnień międzyresortowych i tzw. „konsultacji społecznych" projekt o nazwie „Założenia do nowelizacji ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym oraz ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki.” Według planów Ministerstwa, proponowane zmiany powinny zacząć obowiązywać przed rozpoczęciem roku akademickiego 2010/2011 i dlatego też zmiana ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym oraz Ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz stopniach i tytule w zakresie sztuki, a także niektórych innych ustaw ma zostać przepchnięta przez parlament tak, by weszła w życie najpóźniej w dniu 1 października 2010 r.

Podstawy ideologiczne

„Założenia do nowelizacji ustawy” są 80 stronicowym dokumentem, w którym zawarta jest ideologiczna wizja reformy szkolnictwa wyższego zgodnie z neoliberalnymi dogmatami nakreślonymi w tzw. „Procesie Bolońskim”. Podstawowy sens tej ideologii wyraził najtrafniej Juliusz Auleytner w swoim wyznaniu wiary opublikowanym w ekspertyzie pt. „Uczelnie przyszłości. Czy w Polsce?” przygotowanej na rzecz Komitetu Prognoz Polska 2000+ przy Prezydium PAN:

„Pożądanym kierunkiem w polityce państwa wobec uczelni wyższych jest przygotowanie menedżerów – ludzi umiejących nie tylko doraźnie zarządzać uczelnią. Chodzi o elitę ludzi potrafiących stawić czoła konkurencji zewnętrznej przy pomocy „przedsiębiorstwa” zwanego uczelnią. Uczelnia stała się „przedsiębiorstwem”, produkującym kapitał ludzki. W zakładzie tym obowiązuje rachunek ekonomiczny, kodeks pracy, prawo o szkolnictwie wyższym, badania lekarskie, przepisy bhp i szereg innych szczegółowych regulacji wymagających wiedzy nieakademickiej. Ten nowy model zarządzania nie zawsze idzie w parze z akademicką demokracją! Ta bowiem oparta jest przede wszystkim na argumencie naukowego autorytetu i doświadczeniu przeszłości. Tymczasem w zarządzaniu uczelnią potrzebne są decyzje wyprzedzające, umiejętność spojrzenia w przyszłość.”

piątek, 12 marca 2010

Grecka gorączka, czyli jak kostki domina wywracają kapitalizm

Grecję pogrąża coraz większy kryzys, nie tylko ekonomiczny, ale wynikający z niego kryzys społeczny i idące za nim podkopanie legitymizacji systemu. Unia Europejska wpadła w panikę. Rządy zdają sobie sprawę, że jeśli padnie Grecja, to może wywołać niekontrolowany efekt przewracających się kostek domina – polecą kolejne kraje, w następnej kolejności najpewniej Hiszpania.

Przez ostatnie 20 lat system kapitalistyczny w rozwiniętych krajach mógł trwać jedynie dzięki kredytom. Aby utrzymać poziom życia swoich rodziców, albo nie spaść poniżej pewnego poziomu minimum, zarówno szarzy pracownicy, jak i klasa średnia musieli żyć na kredyt. Bez tego nie byłoby ich stać na mieszkanie, leki, edukację dzieci i ewentualnie cotygodniowe szaleństwa w galeriach handlowych.

Rzucanie na rynek kolejnych produktów kredytowych było jedyną możliwą szansą na odsunięcie nieuniknionego – załamania się systemu kapitalistycznego. Po krachu “państwa socjalnego” w latach 70. klasa rządząca zdawała sobie sprawę z tego, że zachwiany został konsensus, który od końca II Wojny Światowej stabilizował kapitalizm. Panicznie szukano rozwiązania, system wymagał szybkiego zrównoważenia na innych zasadach. Rządzący dostali wyraźny sygnał od pracowników i części klasy średniej, że ci nie będą tolerowali takiego spadku stopy życiowej. Pamiętna Zima Niepokojów, czyli fala potężnych strajków, które na przełomie 1978 i 1979 roku, wstrząsnęły kolebką kapitalizmu – Wielką Brytanią, dała do myślenia klasie rządzącej. Pracownicy wysłali wyraźny sygnał – albo ustabilizujecie sytuację, albo koniec z wami. Strajki zmiotły ówczesny lewicowy rząd, a zarazem konsensus, który utrzymywał brytyjski model państwa socjalnego. Twórczyniami tego konsensusu, co warto zaznaczyć, w równym stopniu była Partia Pracy co Partia Konserwatywna. Wtedy to jak królik z kapelusza wyjęta została przyszła osławiona Margaret Thatcher. Zmiana systemowa nie przyszła łatwo, a Thatcher miała w swojej partii silną opozycję zwolenników status quo.

wtorek, 9 marca 2010

Czy wyrobnicy wiedzy obalą status quo?

Przez cały wiek XX to robotnice i robotnicy zatrudnieni przy produkcji maszyn prowadzili strajki i przyczyniali się do przemian kapitalizmu. Nie ulega wprawdzie wątpliwości, że przepowiednia marksowska nie spełniła się co do skali efektów tych walk (kapitalizm nie opuścił areny dziejów) niemniej jednak niejednokrotnie przyczyniły się one do poważnych zmian politycznych, bezpośrednio – przez kluczowe znaczenie w przewrotach politycznych w takich miejscach jak RPA, Korea Południowa czy kraje satelickie ZSRR, lub pośrednio zmuszając państwa do tworzenia przyjaźniejszego prawa dla pracowników.

Znaczenie przemysłu maszynowego w XX wieku brało się przede wszystkim z jego rentowności (spowodowanej wysokimi kosztami wejścia dla producentów, co sprzyjało oligopolom) i kluczowego znaczenia jego wytworów. Samochód osobowy był bodaj najważniejszym dobrem konsumpcyjnym w minionym stuleciu. Statki, pociągi, samoloty i samochody ciężarowe stanowiły zaś krwiobieg gospodarki. Jednocześnie przemysł ten stwarzał miliony miejsc pracy i przez sam ten fakt wywoływali gigantyczne przemiany społeczne, przemiany zaś zawsze sprzyjają niepokojom, a niepokoje walkom. Spadek znaczenia i ilości protestów w tych branżach jest związany ściśle ze wzrostem konkurencji i obniżeniem rentowności produkcji, co powoduje wycofywanie się z nich kapitału i spadek zatrudnienia oraz spadek znaczenia dla systemu.

poniedziałek, 8 marca 2010

Sytuacja w południowym Chile: samoorganizacja biednych w czasie katastrofy i niekompetencja państwa

Poniższy tekst jest tłumaczeniem opisu solidarności sąsiedzkiej i grup samoobrony przeciw gangom w Concepcion w Chile, bezpośrednio po trzęsieniu ziemi. Tekst został opublikowany na portalu libcom.org


Dość powszechnie wiadomo już, że wielu ludzi postąpiło rozsądnie i wyniosło towary z centrów handlowych. Jednak nie więcej niż faktycznie potrzebowali. To było logiczne i konieczne – nie ma nawet sensu o tym dyskutować. Ludzie zorganizowali się w sposób spontaniczny - rozdawali mleko, pieluchy i wodę zgodnie z potrzebami każdej osoby. Zwracano zwłaszcza uwagę na liczbę dzieci w rodzinie.


niedziela, 7 marca 2010

Solidarne w walce? Ale o co i przeciw czemu?

Hasłem tegorocznej Manify jest „Solidarne w kryzysie, solidarne w walce”. Jest to jasne odniesienie do walki pracowniczej i czytelna aluzja do historii marszu z okazji Dnia Kobiet. Jako uczestniczki tego marszu, które co roku uczestniczą w Manifie, wzywając do większego udziału kobiet w organizowaniu się w miejscu pracy i w antykapitalistycznych ruchach społecznych, powinniśmy być zachwycone, że w tym roku pojawiło się takie hasło.

Niestety, mamy do czynienia z inną rzeczywistością. Dominujące postaci w ruchu feministycznym są faktycznie solidarne z neoliberalnym projektem lub reformistyczą socjal-demokracją, co stanowi niebezpieczne odejście od realnej walki: walki o budowę oddolnych organizacji społecznych i pracowniczych, niezależnych od szefów i od polityków. Taki oddolny ruch może wreszcie uwolnić się od polityki władzy i ją całkiem obalić.

piątek, 26 lutego 2010

Anarchosyndykalizm, Technologia i Ekologia

Anarchosyndykalizm, Technologia i Ekologia

W anarchistycznych społecznościach, nieobecność scentralizowanej władzy państwowej będzie podstawą nowej integracji z naturą, pracą i kulturą. W miarę postępów społecznej rewolucji ekologiczne i narodowe granice będą się stawać kartograficznymi ciekawostkami, a podziały oparte na różnicach geograficznych, klimatycznych i gatunkowych będą sprawą czysto technicznych trudności komunikacyjnych. Do rozstrzygnięcia pozostaje kwestia roli związków zawodowych w tych przemianach. Po pierwsze: wydaje się oczywiste, Se telekomunikacja, transport i poczta będą wymagały organizacji, która siłą rzeczy rozszerzy się daleko poza małą ekologiczną okolicę i np. działalność taka jak budowa dróg doprowadzi do współpracy między wspólnotami lokalnymi. Tak, rzeczywiście potrzebujemy nowego stylu życia znajdującego oparcie we wspólnocie o rozsądnych rozmiarach lecz nie możemy dążyć do powrotu izolacji właściwej dla niektórych średniowiecznych miast i wsi.

piątek, 19 lutego 2010

List otwarty Związku Syndykalistów Polski w sprawie bojkotu Greenway

Według informacji pochodzących z różnych źródeł możemy ponad wszelką wątpliwość stwierdzić, że w lokalu Greenway przy ulicy Kuźniczej 11/13 we Wrocławiu wielokrotnie dochodziło do łamania praw pracowniczych. Wszystko wskazuje na to, że osoby prowadzące restaurację za nic mają pracowników i pracownice i dążą do jak największych zysków ich kosztem.

Od stycznia tego roku przynajmniej 6 osób pracowało w tym lokalu za darmo. Zważywszy na skalę i krótki okres zjawiska oraz fakt, że lokal cały czas poszukuje pracowników lub pracownic przypuszczamy, że darmowa praca jest stałym źródłem zysku dla osób organizujących ten proceder. To skandaliczne, że te osoby nie fatygują się nawet by ustalić przyszłe warunki pracy z zatrudnionymi. Osoby rozpoczynające okres darmowej pracy nie wiedzą, jaka umowa zostanie z nimi zawarta, ani jakie otrzymają wypłaty. Organizatorzy procederu twierdzą ponadto, że ustalanie stawki za godzinę pracy w ogóle jest niekonieczne i zastrzegają, że wynagrodzenie za pracę ustalane będzie uznaniowo. Wynagrodzenie w żadnym razie nie przysługiwać jednak będzie za pracę dłużej niż do 19:30 czyli pół godziny od zamknięcia.

Okres bezpłatnego zatrudnienia jest nieustalonej długości, a osobom go przechodzącym sugeruje się, że im więcej godzin przepracują podczas niego tym szybciej zaczną zarabiać. Początkowo pracę za darmo nazywano „okresem próbnym”, następnie „szkoleniem”, a potem podpisywano na ten czas fałszywą umowę zlecenie na „pracę na magazynie”, sporządzoną w jednym egzemplarzu, z zastrzeżeniem, że widniejąca na niej kwota nie zostanie wypłacona.

wtorek, 16 lutego 2010

Tanianiania

W wielu państwach świata praca związana z opieką społeczną, opieką nad dziećmi, ale też praca w edukacji, to praca niskopłatna, praca często za grosze, choć wydawałoby się, że przecież wymaga tyle odpowiedzialności, często doświadczenia i wiedzy, że powinna być dobrze wynagradzana. Pamiętajmy, że mówimy tu wciąż o odpowiedzialności za życie i zdrowie innych ludzi, za rozwój psychiczny i fizyczny dziecka. W wielu innych zawodach odpowiedzialność oznacza odpowiedzialność finansową oraz - co często idzie z nią w parze - odpowiedzialność za jakość wykonanej pracy, a więc i status firmy.

wtorek, 9 lutego 2010

Wrocław - Greenway czyli bezczelny wyzysk i krętactwa

Jak dowiedzieliśmy się mimo iż nowy wyzyskiwacz we wrocławskim Greenwayu na Kuźniczej szarogęsi się tam jedynie od początku stycznia już przynajmniej 6 osób (w firmie gdzie na zmianie pracuje maksymalnie 7 osób) odbyło darmowy "okres probny". Pracownica z najdłuższym stażem na barze (nie licząc osób na zmywaku) pracuje kilka tygodni i na razie ma umowę zlecenie.

Wyzyskiwacz jest wyjątkowym krętaczem. Nie dość, że praca za darmo początkowo nazywana była "okresem probnym" a potem nagle zmieniła nazwę na "szkolenie" to każda nowozatrudniona pracownica spotykała się z nowymi kłamstwami i nowymi manipulacjami. Po pierwsze ów okres próbny (potem nazwany szkoleniem) jest nieokreślonej długości, a czas pracy w jego trakcie jest niezdefiniowany. Sugeruje się jednak, że im więcej ktoś będzie przebywać w lokalu tym szybciej zacznie się mu płacić (praca trwa maksymalnie 11 godzin), a zdarzały się sytuacje gdy wyzyskiwacz stwierdzał, że osoba, która już 5 dni pracuje za darmo musi przyjść jeszcze raz na cały dzień nieodpłatnie. Ostatnio być może wystraszony nieco krętacz zaczął podpisywać fikcyjne umowy na okres owego szkolenia na "pracę w magazynie", na której jest jakaś kwota, lecz od razu sugeruje się, że nie zostanie ona wypłacona. Osoba zatrudniana nie dostaje kopii umowy. Jedna z osób została zmuszona do tego by zrzec się ustnie wynagrodzenia za pracę w obecności sprowadzonego naprędce "świadka".

niedziela, 7 lutego 2010

Bezkarność, bezradność i obojętność na budowie Stadionu Narodowego

1 grudnia dwaj pracownicy zginęli w wypadku przy pracy przy budowie Stadionu Narodowego. Z wysokości 18 metrów spadł podnoszony przez żurawia kosz, w którym znajdowało się dwóch robotników. Państwowa Inspekcja Pracy ustaliła, że kosz nie nadawał się do podczepienia pod żuraw - ostatnie ogniwo łańcucha na którym wisiał, było za wąskie i nie wchodziło na hak żurawia. Robotnicy włocławskiej firmy PPW Safety przyczepili kosz prowizorycznie, wykorzystując łańcuchy, które miały uszkodzone karabińczyki. W ogóle nie powinni do kosza wsiadać, bo nie mieli badań lekarskich dopuszczających ich do pracy na wysokości. Operacji nie nadzorował też tzw. hakowy - robotnik odpowiedzialny za prawidłowe podczepienie ładunku do żurawia. Dźwig w ogóle zresztą nie powinien podnosić kosza, bo żaden z żurawi dostarczonych przez gdańską firmę Żuraw Grohman nie został dopuszczony przez Urząd Dozoru Technicznego do przenoszenia takiego ładunku.

piątek, 5 lutego 2010

Pułapka budżetu partycypacyjnego – zarządzanie ubóstwem

Bezpośrednio po zwycięstwie Partii Pracowniczej w Brazylii w październiku 2003 r., dziennikarze największych dzienników finansowych napisali, że Luis Inacio (Lula) da Silva, wówczas kandydat na prezydenta, musi wykonać szereg kroków, by dotrzymać obietnic „fiskalnej odpowiedzialności” i umowy zawartej z Międzynarodowym Funduszem Walutowym w ramach 30 miliardowego pakietu „pomocy”. Redaktor „Financial Times” napisał:

“Pan da Silva musi działać szybko, by zdobyć reputację odpowiedzialności ekonomicznej. To oznacza właściwe decyzje przy obsadzie odpowiedzialnych stanowisk ekonomicznych, odłożenie w czasie obietnic zmian społecznych i skoncentrowanie się zamiast tego na jeszcze bardziej restrykcyjnej polityce fiskalnej [bardziej restrykcyjnej niż polityka poprzedniego rządu Cardoso], aż do momentu, gdy spadnie stosunek długów do PKB.
 

Kenneth Rogoff, wysoko postawiony ekonomista przy Międzynarodowym Funduszu Walutowym ostrzegł, że jak by na to nie spojrzeć, „reform strukturalnych w Brazylii, które muszą zostać zrealizowane przez rząd da Silvy, nie da się przeprowadzić bezboleśnie… Nie ma innego wyjścia, jeśli społeczność międzynarodowa ma zachować zaufanie do brazylijskiego systemu finansowego i jeśli ma on uniknąć całkowitej zapaści.”


wtorek, 2 lutego 2010

Wrocławska gastronomia – chińskie standardy w centrum Europy

Chciałbym posłużyć się tu kilkoma przykładami nie po to jednak by je szczególnie piętnować, ale by przedstawić je jako reprezentacje całości branży. Weźmy przykład pierwszy z brzegu czyli rynek naszego miasta. Położona jest tu knajpa Literatka. Lokal niedawno przeniesiony i od przenosin bardzo modny. Chodzą tu zwłaszcza osoby mające się za artystów czy inteligentów, niektóre lewicują. Knajpę prowadzi na spółkę dwóch znanych wrocławskich gastronomów Janusz Domin i Arkadiusz Pańka. Domin prowadzi również położony na placu Solnym John Bull Pub, a swego czasu miał także usytuowany w Rynku Highlander (obecnie inny właściciel, warunki pracy nieco poprawione). Doświadczenie pozwoliło im sformułować ciekawy model stosunków z pracownicami i pracownikami. Zatrudnione w knajpach osoby (dawniej zdarzali się mężczyźni, obecnie o ile się nie mylę same kobiety) pracują na czarno (swego czasu umowa o pracę w JB Pub była podpisana z żoną Domina, która tam w ogóle nie bywała, co miało uspokoić obawy ewentualnych kontrolerów – dlaczego tak mało osób pracuje w takim miejscu) lub na fikcyjną umowę zlecenie na zaniżoną kwotę. Otrzymują tak zwane dniówki w gotówce. Dniówka jest ustalona na stałym poziomie, niezależnym od czasu pracy, a pracuje się do zamknięcia, którego pora zależy tylko od widzimisię pracodawcy. Zdarza się, że pracownice po 14 czy 15 godzinach pracy i po wyjściu ostatniego klienta czekają jeszcze godzinę lub dwie na telefon bądź przyjście pracodawcy, który pozwoli im opuścić lokal. Zdarza się też, że czekają w pustej knajpie aż pracodawca skończy się bawić ze swoimi znajomymi. Ich czas pracy wynosi zatem niekiedy i 17 godzin przy niezmienionej stawce dziennej, co sprawia, że zarabiają nieraz ledwo ponad 4zł za godzinę. Nie muszę chyba wspominać, że pracując na czarno czy na umowę śmieciową nie mają żadnych świadczeń społecznych, możliwości wzięcia urlopu itp., a czas pracy jest nieewidencjonowany. Oczywiście we własnej opinii pracownic takie warunki pracy rekompensowała możliwość otrzymania dość wysokich napiwków – wszak John Bull i Literaka to drogie miejsca. Tak oto wszelkie koszty pracy udało się przerzucić Dominowi i Pańce na klientów.

Pracodawca proponuje umowę śmieciową - co robić?


Poniższy tekst jest efektem kolektywnej pracy w ramach Grupy Samokształceniowej z Prawa Pracy. Spotkanie Grupy na temat „Umowa śmieciowa, a umowa o pracę” odbyło się w niedzielę 10 stycznia we Wrocławiu na CRK przy ul. Jagiellończyka. 

Jego efektem jest niniejszy „poradnik”. Związek Syndykalistów Polski zaprasza na Grupy Samokształceniowe wszystkich, tak profesjonalistów i działaczy z doświadczeniem jak i laików podejmujących pierwszą pracę.
Wiele osób, zwłaszcza studiujących choć nie tylko, znajduje się w sytuacji, w której pracodawca oferuje im umowę zlecenie lub o dzieło (czyli tak zwaną umowę cywilnoprawną, lub śmieciową) ZAMIAST umowy o pracę i niekiedy przekonuje, że jest to dla zatrudnionego czy zatrudnionej lepsze. Pozorna korzyść dla nas wiąże się to z faktem, że jeśli masz mniej niż 26 lat i uczysz się możesz być ubezpieczona(y) przez rodziców (takiej możliwości nie ma w wypadku umów o pracę).W takiej sytuacji Twój pracodawca nie ma obowiązku płacić za Ciebie składki zdrowotnej oraz emerytalnej. Pracodawcy proponują więc nam tę samą stawkę brutto, która jednak jest wyższa "na rękę" (bo nie odprowadzają składek) i przedstawiają to jako naszą korzyść.

piątek, 29 stycznia 2010

Granada: Pikieta za zwolnienie szóstkę z Belgradu

27 stycznia po raz piąty aktywiści CNT z Granady zorganizowali pikietę solidarnościową za zwolnieniem aresztowanych anarchistów z Belgradu. Członkowie CNT postanowili prowadzić podobną pikietę co najmniej raz w miesiącu w centrum miasta. Rozdano ulotki z informacjami o sprawie. 

Proces belgradzkich anarchistów ma się rozpocząć 17 lutego.

czwartek, 14 stycznia 2010

CNT (Krajowa Konfederacja Pracy) wywiad z 2002 roku


Poniższy wywiad jest efektem rozmowy przeprowadzonej z sekretarzem generalnym Krajowej Konfederacji Pracy, panią Anną Siguenza, w Madrycie w sierpniu 2002 roku. Rozmowa była zapisywana, a nie nagrywana i dlatego też wypowiedzi nie są tłumaczone "słowo w słowo", jednak treść nie została zmieniona.

Ilu członków liczy teraz CNT i ile istnieje siedzib związku?

Aktualnie jest ok. 12 tys. członków. Każdy oddział związku ma swoje biuro, jest ich ok. 150. Jeżeli oddział jest mały i nie ma pieniędzy, posiada tylko skrytkę pocztową, a spotkania odbywają się w różnych lokalach.

środa, 13 stycznia 2010

100 lat CNT


Sto lat temu, garstka kobiet i mężczyzn, ze swoją odwagą i buntowniczością, zaczęła zmieniać świat. Będąc świadomym, że wyzwolenie robotników może być dokonane jedynie przez działania bezpośrednie i tylko poprzez nich samych bez względu na wykonywany zawód oraz ludzi zniewolonych i wykluczonych.  Postanowili zorganizować się samodzielnie, wziąć swój los we własne ręce tworząc wspólnotę bez panów, rządu i przesądów.

Sto lat temu,  jesienią 1910 r., założono anarchosyndykalistyczny związek CNT.

W związku z rocznicą, ZSP zamierza opublikować różnie artykuły o ideach i historii CNT. Pierwsze teksty opublikujemy już wkrótce.

Zasady działania hiszpańskiej Confederación Nacional del Trabajo (CNT)


Confederación Nacional del Trabajo (Krajowa Konfederacja Pracy) - hiszpańska konfederacja anarchosyndykalistycznych związków zawodowych, członek Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotników (IWA-AIT). Obecnie jest to największa organizacja anarchistyczna w Hiszpanii. Swoje funkcjonowanie opiera na zasadach samorządności pracowniczej, federalizmu oraz pomocy wzajemnej. CNT odegrała kluczową rolę podczas Rewolucji Hiszpańskiej.

wtorek, 12 stycznia 2010

Kiedy prawo nie jest po stronie pracowników, walczymy nawet poza prawem

Oświadczenie odczytane 11 stycznia podczas pikiety pod Ambasadą Niemiec w Warszawie.

Prawo pracowników do organizowania się i do prowadzenia skutecznych działań we własnym interesie znalazło się pod ostrzałem. Prawo do strajku oraz prowadzenia działalności związkowej jest coraz bardziej ograniczane w krajach Europy i świata. W Polsce, rząd przygotowuje zamach na pluralizm związkowy, przy wsparciu głównych central związkowych, które chcą pozbawić małe związki prawa do reprezentacji pracowników. Skutkiem nowelizacji Ustawy o Związkach Zawodowych będzie mniejszy wybór dla pracowników i bardziej ograniczone możliwości tworzenia nowych struktur związkowych.

Dzień protestów solidarnościowych z FAU


Wczoraj w całym kraju odbyły się akcje solidarnościowe z niemieckim związkiem zawodowym FAU. Do pikiet przed placówkami dyplomatycznymi RFN doszło w Warszawie, Gdańsku, Gliwicach, Wrocławiu i Olsztynie. Wcześniej pikieta odbyła się także w Poznaniu.


Protestowano przeciwko wyrokowi berlińskiego sądu, który odmówił uznania FAU za związek zawodowy. Aktywiści zapowiadali kolejne protesty w tej sprawie.

http://www.pracownik.net.pl/ogolnopolski_dzien_solidarnosci_z_fau

Oświadczenie: http://www.pracownik.net.pl/kiedy_prawo_nie_jest_po_stronie_pracownikow

wtorek, 5 stycznia 2010

Sąd podtrzymał decyzję przeciw FAU

Dziś berliński sąd potrzymał decyzję Najwyższego Sądu Pracy dla Berlina i Brandenburgii z 11 grudnia pozbawiająca anarchosyndykalistyczny związek zawodowy FAU prawa do nazywania się związkiem zawodowym. FAU złożył kolejną apelację.

Wobec związków, które podejmują zbiorowe działania nie będąc oficjalnie uznanymi związkami przewidziane są srogie konsekwencje prawne. Już dwukrotnie grożono FAU-B grzywną w wysokości 250 tys. euro lub karą więzienia. Z legalnego punktu widzenia, FAU-B nie może już nigdzie działać jako związek zawodowy. Niemieccy anarchosyndykaliści zostali więc jeszcze raz zakazani, po raz pierwszy od 1914 i 1933 r.

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Wrocław - Umowa śmieciowa, a umowa o pracę, grupa samokształceniowa

Wrocławska sekcja Związku Syndykalistów Polski zaprasza do udziału w grupie samokształceniowej z prawa pracy. Wspólnie zanalizujemy Kodeks Pracy oraz niektóre fragmenty Kodeksu Cywilnego aby spróbować odpowiedzieć na pytania:

- jakie korzyści dla pracownika i pracownicy wynikają z posiadania umowy o pracę?
- w jakich sytuacjach umowa śmieciowa (o dzieło bądź zlecenie) jest korzystna dla pracownika i pracownicy?
- czy wszyscy studenci i wszystkie studentki muszą/powinny pracować na śmiecowych umowach?
- kiedy umowa śmieciowa jest nielegalna nawet w świetle burżuazyjnego prawa stanowionego?